Bardo

TAJEMNICA DEDYKACJI

O dzwonie, który chłopom z Barda podarował król

Wszystko zaczęło się prawie sześćset lat temu. Po wsiach rozsyłano wici, że toczy się właśnie wojna z zakonem krzyżackim. Chłopi zbroili się w kije i drzewce. Zewsząd nadciągały chorągwie wojsk polskich i litewskich, by rozegrać bitwę, która ostatecznie miała zakończyć krwawe panowanie rycerzy zakonu jerozolimskiego. Również chłopi z Barda wyruszyli, by walczyć u boku władcy Polski i Litwy. Tu historia ucina się, ale na potwierdzenie opowieści przekazywanych do dzisiaj przez najstarszych mieszkańców wsi, w dzwonnicy wisi dzwon, jakich w Polsce mało. Swoi nazwali go Drugim Zygmuntem, choć z tym legendarnym wawelskim niewiele ma wspólnego.

Starszy od Zygmunta.


Bardo to mała wioska, niedaleko Łagowa, oddalona od dróg i traktów, w Pasmie Cisowsko-Orłowińskim. W centrum wsi stoi stary murowany kościółek z XVIII wieku. Obok niego niepozorna dzwonnica, jakich wiele w Świętokrzyskiem i dzwon.

W Katalogu Zabytków Sztuki Polskiej pod redakcją Jerzego Łozińskiego i Barbary Wolf z 1959 roku jest tylko krótka wzmianka o nim: „Pochodzi z 1411 roku. Widnieją na nim dwa herby Poraja i Jastrzębca.”. Herby umieszczono u nasady. Przedstawiają podkowę i krzyż oraz rozetę w kształcie kwiatu. U góry widnieje tajemniczy gotycki napis.;

Udało się nam odczytać tylko trzy pierwsze słowa: „Najświętszej Marii Pannie…”

– To prawdopodobnie dedykacja, która oznacza oddanie się w opiekę Najświętszej Panience – mówi ksiądz proboszcz.


Bardzki dzwon waży 400 kilogramów. Jest co prawda mniejszy od słynnego wawelskiego Dzwonu Zygmunta (tamten waży 18 ton), ale jest za to o dwa wieki starszy.

Cudownie ocalony.

Stafan Taborski wiele lat temu był kościelnym i znał historię dzwonu jak mało kto. Opowiadaną przez niego legendę pamiętają we wsi do dziś: – Dawno, dawno temu pewien znamienity król Polski Władysław Jagiełło przyjechał ze swą świtą do wsi. Chłopi, dziedzic z Kurozwęk herbu Róża, pleban i sołtys wsi Bardo powitali go po staropolsku chlebem i solą. Za niezwykle odważną i męską walkę z Krzyżakami podarował im dzwon z kul armatnich wroga ulany. Potem udał się do pobliskiego źródła, o którym słyszał, że słynie z bardzo smacznej wody. Napił się i powiedział: „Rzeczywiście bardo dobra”. I tak powstała nazwa wioski – Bardo.

W księgach parafialnych nie ma ani śladu o historii dzwonu. Spłonęły po zbombardowaniu kościoła i plebanii w czasie II wojny światowej. Ale ci, którzy mieli do nich dostęp zanim zostały zniszczone, twierdzą, że istniał zapis mówiący o darowaniu dzwonu przez samego Jagiełłę – mówi bardzki proboszcz.

Mieszkańcy opowiadają też o cudownym ocaleniu dzwonu.

– Jak przez Bardo przechodził front to wszyscy kryli się po piwnicach. Pojawili się Niemcy i chcieli dzwon zniszczyć – mówi Eugeniusz Bęben. – Mało brakowało i dzwon podzieliłby losy innych polskich dzwonów, które przetopili, albo wywieźli do Rzeszy. Jeszcze inne po prostu zrzucano do jezior, gdzie kończyły swój żywot. Ludzie mówią, że tam na dzwonie są podziękowania od samego króla dla chłopów za męską walkę pod Grunwaldem.. Niemcy odczytali dedykację i zostawili dzwon w spokoju.

– Coś w tym musi być : kościół zbombardowany, dzwonnica zniszczona, a dzwon ocalał.

Wiele wątków z historii dzwonu do dziś nie zostało wyjaśnionych. Nie wiadomo, czy u boku Jagiełły walczyli bardzcy chłopi, czy może to byli tutejsi szlachcice. Teksty źródłowe podają, że król Polski rzeczywiście przejeżdżał tędy w 1410 roku udając się z Nowego Korczyna do Słupii, aby złożyć śluby na Łysej Górze w tamtejszym klasztorze.

Ignacy Kraszewski wymieniając zastępy rycerstwa polskiego uczestniczącego w bitwie pod Grunwaldem wspomina również panów z Kurozwęk, do których Bardo kiedyś należało.

Jaka była prawdziwa historia dzwonu z Barda nie wiadomo. Być może kluczem do rozwiązania tej zagadki jest tajemnicza dedykacja.

Autorką tego tekstu opublikowanego w Gazecie Wyborczej z 29.04.2000 r. jest Katarzyna Pacanowska