Cisów

Wieś atrakcyjnie położona na południowym zboczu g. Włochy (427m) i u podnóża Stołowej (423m), na dużej śródleśnej polanie.

Swą nazwę zawdzięcza (wyniszczonym dziś), drzewostanom cisowym.

W 1701 r. mieszkał tu autor „Pamiętników” Jan Chryzostom z Gosławic – Pasek.

W latach 1863-64 Cisów był miejscem największej koncentracji oddziałów powstańczych (ok. 5000 osób). We wsi stale kwaterował gen. J. Hauke – „Bosak”.

W latach 1943-44 znajdowała się tu baza kontaktowa AK Oddziału „Wybranieccy” płk. „Barabasza”.

LEGENDA O CISOWSKIM DIABLE

W zamierzchłych czasach mała wioska Cisów znajdująca się wśród przepięknych świętokrzyskich borów przyciągała swym urokiem i zasobem leśnym wielu możnych panów z Krakowa, którzy polowali tu na zwierzynę. Wraz z nimi przyjeżdżało tu duchowieństwo, a wśród nich krakowscy biskupi. Mieli oni problem z odprawianiem mszy świętej, ponieważ najbliższy kościół był z jednej strony w Rakowie, a z drugiej strony w Daleszycach. Dlatego też postanowili ze swej fundacji wybudować mały kościółek, który stoi po dziś dzień.

Kościół w Cisowie

Legenda mówi, że budowniczowie mieli nie lada problem z budową kościółka, bowiem ”złemu aniołowi” miejsce to, z niewiadomych przyczyn nie odpowiadało. Tak też, to co murarze wybudowali w dzień, w nocy „zły” obracał w gruzy. Budowniczowie zostawiali na noc stróżów, ale pomimo tego mury były w nocy burzone. Po naradzie księży, biskupów i tamtejszej ludności postanowiono przenieść budowę w inne miejsce o kilkadziesiąt metrów wyżej. Dopiero tam spokojnie i bez przeszkód dokończono budowę. Na pamiątkę tych wydarzeń postanowiono umieścić obok ołtarza figurę diabła, która znajduje się tutaj po dziś dzień. Jest ona wielkości 2-letniego dziecka, znajduje się w pozycji leżącej, a nad nią Michał Archanioł z mieczem na znak zwycięstwa.

 

Z cisowskim diabłem wiążą się różne dziwne historie. Pewnego razu podczas malowania kościoła jeden z malarzy pomalował diabłu dla żartu ogon. Od tego dnia straszył malarza co noc. Po pewnym czasie dowcipniś zrozumiał, co jest przyczyną nocnych strachów, poszedł do kościoła i zmył farbę z ogona prześladowcy. Od tego momentu artysta odzyskał spokój.

Jeden z proboszczów stwierdził, że nie przystoi, aby diabeł znajdował się w kościele wśród świętych figur. Kazał usunąć go ze świątyni i umieścił go tymczasowo na plebanii. Od tego czasu w mieszkaniu księdza zaczęły się dziać dziwne, niewytłumaczalne rzeczy. Wiadomo, że ksiądz jako osoba duchowna odporny jest na strachy i duchy, jednakże po pewnym czasie szatan „wymusił” na proboszczu powrót na swoje miejsce do kościoła.

Mieszkańcy Cisowa zadowoleni są z posiadania diabła w świątyni, która stała się sławna i przyciąga turystów. Jednakże kolejni proboszczowie martwią się zachowaniem gości, którzy zwiedzając zabytkowy kościół najpierw pytają o diabła i od razu do niego kierują swoje kroki, jakby jemu chcieli oddać hołd.

Legendy wysłuchał i spisał Wojciech Furmanek -”Głos Daleszyc” marzec 2000